poniedziałek, 1 grudnia 2014

8.O uprzedzeniach słów parę.

O uprzedzeniach słów parę.

Ostatnio często myślę o tym skąd w Polakach tyle uprzedzeń. Po co tak wszystko uogólniamy, wkładamy w gotowe schematy, lubimy generalizowac.
Ludzie unikają tematów tabu, zamiast rozmawiac o rzeczach ważnych, mających znaczenie na zmiany w naszym kraju uciekają w banały, boją się zabrac głos w ważnych sprawach. Często jest tak, że przejmujemy konformistyczną postawę, idziemy za głosem większości, nie zastanawiając się nad swoją własną opinią, zdaniem czy sumieniem.

Oceniamy po pozorach, nie potrafimy współczuc, bądź okazywac sympatii czy wsparcia drugiej osobie. Wrzucamy osoby homoseksualne i metro seksualne do jednego nurtu, nie zważając na ich odczucia i to jak nasze poglądy mogą wpływac  na ich funkcjonowanie w codziennym życiu.
Traktujemy singli jako osoby niestabilne uczuciowo, które nie potrafią stworzyc rodziny. Rażą nas związki w których różnica pomiędzy partnerami jest duża. Uznajemy młodszą kobietę za utrzymankę dojrzałego mężczyzny , a młodszego faceta u boku starszej kobiety jako odmładzający kaprys.

Ja to tak postrzegam i nie chce zawierac tutaj głosu w czyimś imieniu, ale obserwując dzisiejszy świat tak to z mojej perspektywy wygląda. Nie chcemy, bądź nie potrafimy postawi się w sytuacji drugiej osoby. Czy zatem wzrasta  w naszym kraju pokolenie egoistów, egocentryków i materialistów, ludzi skupiających się tylko na własnej osobie, a nie na tym jak pomóc lub wesprze innych.




Inka

poniedziałek, 24 listopada 2014

7. W związku z czym/kim ?

Do dobrego związku z drugą osobą jest potrzebny solidny fundament. By powstała rodzina nie potrzeba jednak trzech osób, często jest to moje tzw. Mniej niż trzy.
Na moim osiedlu, w mojej okolicy jest wiele kobiet, które wychowują dzieci same.
Widocznie to zjawisko  ma coraz większą skalę. Czy kobiecie jest potrzebny mężczyzny? Myślę, że tak , pomimo dystansu do mężczyzn jaki wyrobiłam sobie przez lata, wierze, że gdzieś są Ci prawdziwi którzy potrafią o kobietę zadba i stworzyc z nią zdrowy, zobowiązujący związek, wychowywac wspólnie dzieci.
Nie wiem czy to ja takich trafiam czy to ze mną jest coś nie tak.  Może jak dotąd i ja i poznani przeze mnie mężczyźni nie byli w wieku skorym do jakichkolwiek zobowiązań, chociaż w sumie to sama nie wiem kiedy ten czas nadchodzi. Jak na razie nie czuję się starą panną  bo jestem po prostu panną z dzieckiem i wiele osób jest zdziwionych i zaskoczonych tym faktem.  Wkurza mnie to jak niektórzy są wścibscy i pytają o rzeczy osobiste. Jednak dziecko nie jest sprawą którą ukrywam, raczej to co dotąd przeżyłam jest  moją osobistą sprawą. Tak też każdej matki wychowującej dziecko samotnie jest inne.
Zapewne córce zaczyna brakowa tzw. Męskiego wzorca, męskiej ręki, skoro przez tyle czasu jedynym mężczyzną wpływającym na jej rozwój jest dziadek.
Dziadek to jednak nie ojciec (mam nadzieję tatusiu, że nie inwigilujesz znów mojego bloga jeśli tak to polecam czerwony krzyżyk w górnym rogu.)
Dzieci z rozbitych małżeństw zapewne mają jeszcze więcej problemów w rozwoju psychofizycznym. Chciałabym by moje dziecko było  w pełni szczęśliwe, ale po co mam na siłę szukac jej tatusia skoro przez tyle lat byłam sama i nie potrafiłam się z nikim związac. Na pewno bywają chwile w których brakuje mi miłości, bliskości, stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa jakie powinien zapewni rodzinie męzczyzna. Niestety  opinie „starszych kobiet” utwierdzają mnie, że życie jest życiem i z facetem czy bez  niego bywa beznadziejnie. Skoro wszystkie odradzają mi zamążpójście, bo  z chłopem to tylko się umęczysz.
Nie wiem, czy to są dobre porady, no cóż. W miłośc internetową nie wierze, na studiach to człowiek miał głowę w notatkach i nie myślał o tym, więc może teraz jest ten czas? Czas na miłośc.


Martyna


środa, 19 listopada 2014

6. Nie ilośc, a jakość - „to dzisiaj się liczy”

Nie ilośc, a jakość - „to dzisiaj się liczy”

Ostatnio zmęczenie brało górę nad weną. Przez tydzień 3 razy zmieniałam temat felietonu, bo jednak kilka rzeczy sobie cenię, między innymi, przywatnoś, bezpieczeństwo i rękopisy. Ważne są dobre warunki pracy jak i aura panująca między pracownikami.
Chciałam pisac o solidarności jajników, naturze kobiet, ale zrezygnowałam, ze względu na powyższe jak i na to, że czytają to również mężczyźni.  Nie warto więc im wszystkiego czarno na białym obnażac. Niech dalej trwają w niepewności.
Wstępując do naszej, miastowej wyższej sfery-blogosfery, mam na celu wyrażenie własnej opinii, a nie szastanie cudzym wizerunkiem, czy budowanie haniebnej reputacji. Temat zniesławienia w Internecie jest na tyle śliski i niewiarygodny, że wolę „omijac go łukiem”.
Dziś chciałam skupic się na wolności słowa i na wolnym rynku. Czy w Polsce można założyc własną firmę? Tak, ale… zawsze jest jakieś ale.  Każda dobrze prosperująca firma wymaga zapotrzebowania finansowego, (popyt, podaż itd.) Nie jestem jakąś ekspertką, ale od kilku lat badam rynek konsumencki w branży kosmetycznej i muzycznej. Patrze w którym kierunku to wszystko zmierza. Konkurencja potrafi zniszczyc człowieka który ma do tego ogromne chęci, zapał czy  też jakieś wielkie ambitne plany. Branża jest niestabilna, dlatego łatwo jest zostac wykorzystanym.

Trzeba mieć oczy szeroko otwarte i wychwytac najmniejsze symptomy, które mogą skończyc się niepowodzeniem. Myślę, że łatwo jest się rozwijac, lecz trudniej znaleśc pracę. To przez to tak wielu młodych „ucieka” za granicę.
Nie warto budowac od podstaw, życia w kraju, gdzie nie ma przyszłości. Zyjemy w kraju, gdzie politycy kłamią dziennikarzom prosto w twarz, bez zmrużenia oka. Żyjąc za nasze pieniądze zapewniają sobie przyszłośc, zostawiając społeczeństwo i dług publiczny na tzw. Pastwę losu.
Skąd ten kolokwializm? Skoro partie rządzące tylko obiecują cuda, wianki, a wcale nie żyje się lepiej.
No bo komu żyje się lepiej? Robotnikom, górnikom, hutnikom, handlarzom, rolnikom? Litania do zawodów które zamist się rozwijac zanikają.
Jeżeli biznes jest nierentowny to jest zamykany.
Tzw „ Pierdzistołki” czyli w moim mniemaniu kierownicze stanowiska i szefostwo przeprowadzają redukcję etatów, nie patrząc na sytuację socjalną bądź materialną swoich pracowników.
Dzisiejszy świat jest coraz bardziej  materialny, ludzie wolą mieć niż być, ale czy warto jest robic coś wbrew sobie? Swoim własnym przekonaniom?


Zakończę te swoje wywody tą refleksją.
Zastanawiałam się nad tym , czy odblokowac komentarze, ale w sumie po co? Ja ich nie potrzebuje.
Zastanawiałam się także czy wstawi tu zdjęcia, ale ten etap mam za sobą, gdy hmmm… sama już nie pamiętam kiedy zakładałam bloga, miał on właśnie taką formę.

Teraz oczekiwania się zmieniły.
 
pozdrawiam
Martyna



PS. Ciekawe kiedy p. Katarzyna T. postara się o to aby blogerki miały emerytury.

niedziela, 2 listopada 2014

5.Ograniczeni rutyną?

Ograniczeni rutyną?

Dziś zastanawiam się nad ograniczeniami- nie chodzi mi o te drogowe bądź umysłowe.
Ostatnio wyczytałam gdzieś w Internecie ciekawą treśc, parafrazując brzmiała ona mniej więcej tak: Pytając dzieci o to co sądzą o dorosłych, dzieci uznały ich za niemądrych i dziwnych, ponieważ ciągle pytają o to jak się mają, stale oczekując dobrej odpowiedzi. Coś w tym rzeczywiście jest. Jak wiadomo dzieci wiedzą więcej.
Czy w dzisiejszych czasach nie jest tak, że wystarcza nam codziennośc? Pochłaniająca nasz czas codziennoś zlewa kolejne dni w bezkształtną szaroburą masę, czy naprawde chcemy by tak wyglądało nasze życie?
Rutynowo wykonujemy czynności bo… właśnie bo.. bo szef tak chce, bo wymaga tego rodzina, bo tak wypada. Gdzie zatem podziewają się nasze wybory, decyzje, zmiany, chęci… Giną zgniatane przez szlak codziennych czynności, które już nas nawet nie nudzą.
Może więc się boimy przeciwstawi, zmienic sami coś w naszym życiu? Nie chcemy słyszec nieprzychylnych komentarzy. Przeraża nas utrata stabilnego gruntu, który dotąd osiągnęliśmy.
Ktoś bardziej ograniczony mógłby przecież nazwac nasze czyny bredniami, działaniem szalonym i nierozsądnym. Po co przechodzic na dietę, dbac o swoje zdrowie, gdy nie jest się otyłym. Dlaczego zabiera żonę na randkę po wielu latach małżeństwa. Zrobi coś dla sienie, zapisac się na  kurs tańca czy językowy. Odważy się na coś czego nigdy nie robiliśmy.
No, ale co nas ogranicza? Czas? Pieniądze?
Spiesząc od terminu do terminu, wypełniając kalendarz, zagęszczając grafik, goniąc za pieniądzem, lepszym stanowiskiem, żyjąc od wypłaty do wypłaty. Gubimy w tym wszystkim sens, nic nas już nie zaskakuje. Pogrążamy się, kopiąc sobie dół monotonni drążąc coraz głębiej nie wychodzimy poza to co nie jest nam obce. Zaspokajamy nasze potrzeby nie myśląc o tym co nieprzewidywalne.
Myśle, że człowieka ogranicza własny rozum. To, że zamyka się na poszczególne sprawy zależy właśnie od tego. Wielu z nas woli patrzec pod nogi i uważac, aby się nie potknąc i nie upaśc. Człowiek to tylko jednostka, która ma prawo popełniac błędy.
Niektóre z tych błędów bywają bolesne, ale czy przez to mamy się poddawac? Przestawac walczyc? Są i tacy których ogranicza tylko własna głupota,ale nie o to mi tutaj chodzi…
Trzeba starac się otwierac na nowe możliwości i rozwija, duchowo oraz mentalnie czy w każdej innej postaci bez względu na wiek czy sytuacje w jakiej się obecnie znajdujemy.

Może warto się czasem zatrzymac, pomyśleć nad formą jakie przybrało nasze życie i spróbowac coś zmienic.  Mi zależy ostatnio by życ bez pośpiechu, nie z godziny na godzinę, według sztampowych zasad, reguł, planów zajęc. 
Podobno zbyt mało się uśmiecham, szukam więc sytuacji dzięki którym uśmiech coraz częściej gości na mojej twarzy.

Więc przesyłam pozdrowienia i promienny uśmiech
Martyna  J

sobota, 1 listopada 2014

4. Spontanicznośc czy nic?

Obudziłam się dziś z myślą, że to będzie dobry dzień. I taki właśnie był przepełniony nicnierobieniem i zwykłymi codziennymi sprawami jednak pełen przemyśleń i zadumy.

Czasem tak niewiele potrzeba by człowieka zmotywowac, drobny gest wystarcza do działania.
Co sprawia, że jestem zaintrygowana i zainspirowana? Słowa, zarówno te wypowiedziane jak i te które zostały przemilczane.
Słowa wiele zmieniają w życiu nawet zanim przeobrażą się w czyn. To w jaki sposób odnosimy się, kontaktujemy z drugą osobą. Jaki wydźwięk ma nasz to n wypowiedzi i to jak działamy na otoczenie, na drugą osobę. To co potrafimy zdizałac nie mówiąc nic.
Emocje, te których nie warto tłumic, którymi lepiej Dzielic się za pomocą słów.
Nie jest to proste, lecz staję się coraz łatwiejsze, gdy zmienia się nasze podejście. Trzeba potrafic mówic otwarcie o rzeczach które chowają się nam głęboko w sercu, duszy.
Może to co teraz piszę wydaję się puste i bez wyrazu, ale w każdym z nas są doświadczenia, które kłują nas wewnątrz jak drzazga w palcu. Sa tematy niewygodne zwane tematami tabu. Niektóre są omijane celowo, nikt nie chce o nich mówic.
Każdy ceni sobie prywatnośc, lecz czy szczerość nie jest więcej warta?
Chciałabym znac odpowiedz na to pytanie jak i na wiele innych. Może dlatego odczuwam taką potrzebę kontaktu z ludźmi, zarówno tą werbalną jak i niewerbalną. Można być czyjąś „bratnią duszą”, istnieją sprawy w których ludzie mają podobne zdanie i dzielenie się wzajemnie opinią pomaga nam w budowaniu światopoglądu.

Radio mnie motywuje, a teraz już nie tylko poprzez wspaniałych radiowców i ich głosy i przekazy które od lat kształtują mój gust muzyczny. Mass media, portale społecznościowe odgrywają dużą rolę w rozwoju więzi międzyludzkich.
Coraz bardziej licze się ze swoimi słowami, wiem jaką mają moc. Czasem prowadzę rozważania, są tematy które zmuszają do myślenia i nic tego nie zmienia. Dąże do prawdy, dzięki temu staję się bardziej ufna, lecz mimo to boję się zaufac.
Są jednak chwilę, które motywują do spontanicznych działań. Czy warto? Warto realizowac swoje pasje, coraz bardziej w to wierze, robiąc kolejne sesje zdjęciowe, siadając przed mikrofonem w radiu czy pisząc tutaj.


Pozdrawiam gorąco
inka