piątek, 4 grudnia 2015

Survival zamiast Savoir-vivre.

Survival zamiast  Savoir-vivre.

     Tak tytułem wstępu to pisanie jest lepsze niż przedstawianie zdobytych treści. Bo w pisaniu możemy podkoloryzować rzeczywistość i to co niektórzy uważają za kłamstwo to po prostu fikcja literacka.
Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia trudno jest znaleźć neutralny temat do pisanie felietonów, a co dopiero reportaży. Relacjonowanie prawdziwych wydarzeń, nie oszukujmy się, musi by oparte na faktach, a fakty są takie, że nie wszystkie informacje znalezione w Internecie są odpowiednio interpretowane.
     Z mojego punktu widzenia ostatnimi czasy chęć przetrwania wyparła zasady Savoir-vivre`u i zamieniła je na survival „miejskiej dżungli”. To trudne, gdy  kobieta jest na tyle wymagająca by oczekiwać od mężczyzny, że przykładowo: otworzy przed nią drzwi, przytrzyma płaszcz, gdy się ubiera, czy też będzie trzymał  za nią parasol. Taka kobieta uważana jest za feministę!? Czy przywracanie panującego jak dotąd ładu jest na tyle staroświeckie i kłóci się z zasadami równouprawnienia? Moim zdaniem nie, bo czasem drobne gesty o wiele bardziej wpływają na ocenę mężczyzny w oczach kobiety niż „mydlenie jej oczu komplementami”. Prawo nie ma nic wspólnego z dobrym wychowaniem.
     Otaczający nas survival i chęć zaistnienia  jest źródłem dla mnie na tyle bezsensownym, że powoduje wypalanie. Bo według mnie dążenie na siłę do zdobywania dóbr i powiększanie swojego majątku też nie jest dobrym sposobem na życie. Najważniejsze jest to czego nie można kupi za pieniądze - szczęście.  Pieniądze są jednak potrzebne by zapewnić godny byt,  a jak powszechnie wiadomo pieniądze nie biorą się znikąd.
     Wracając do miłych rzeczy to ostatnio „znalazłam” a raczej wydobyłam z czeluści szafeczki, mój tomik wierszy. Jest on raczej z cyklu co autor miał na myśli, bo w snuciu teorii  i domysłów też jestem dobra. Jak to pisałam i publikowałam na konkursach literackich to nie byłam do tego przekonana i ogólnie mi się to nie podobało. Teraz jak na to patrzę to jestem zadowolona, niewiele osób to czytało.  Teraz sama potrafię oceni co jest tą lepszą twórczością, a co gorszą. Jednak jestem wyznawczynią teorii , że trzeba czytać to czego ludzie chcą czytać… więc  reszta niech pozostanie tajemnicą wyczytaną między wierszami, a  kłamstwa i plotki proszę między bajki włożyć.


inka126p
w amoku pisania po przeczytaniu swojego alter ego.



PS Najgorzej przecież pisać list, a droga mejlowa ogranicza nam poznanie chociażby charakteru pisma. Lubię czytać listy
*kruczki *druczki…

niedziela, 15 listopada 2015

TwitttXnijmy to razem

To tylko słowa
Paraliżujący strach motywuje
Motyw  wszystkim  znany
Trzeba  czytać  miedzy wierszami
 I znamy zaczynamy.

Wyrzut, adrenalina,
każdy co innego wspomina.

Kreujesz znów coś na nowo
byleby nie miało nic wspólnego z podłogą.

czwartek, 8 października 2015

12.Miłość jest przereklamowana?



Statusy i statuty.

Dla niektórych statusy na facebooku są jakąś ważna sprawą, a medium społecznościowe traktują jak swoją prywatną jaskinie. Przecież ludzie wszystko robią tam na pokaz i żeby tylko miało dobry przekaz. Trochę jak plotkowanie. (W związku może być każdy, np. Solidarność ;) )
A plotka to taka choroba przekazywana drogą ustną. Generalnie myślę, że mieszkamy jednak w chorym kraju, bo status samotna matka, niż panna z dzieckiem jest bardziej poważnie traktowany. Za ten tekst „ samotna matka” można od razu więcej załatwić w instytucjach państwowych.  Potem się dziwią, że ludzie robią przekręty, rodzice mieszkają razem, a na papierku jest inaczej.
Polska to chory kraj… dlaczego? Bo polska służba zdrowia też jest chora. Najbardziej można się przekonać o tym, gdy choruje dziecko. Bo wtedy zdrowie jest najważniejsze. O siebie tak nie dbamy, a to nie dobrze…
Przekonałam się o tym sama, gdy wykończyłam swój organizm tym trybem życia, który nie pozwalał mi na sen, odpoczynek i jedzenie odpowiedniej ilości posiłków. Najważniejszy jednak jest komfort psychiczny. Stres to czynnik jakiego z życia wykreślić się nie da. Trzeba znaleźć w sobie odwagę by móc da upust emocjom. Można się wykrzyczeć, można się wypłakać, ale nie wolno zamykać się w sobie. To na pewno nie świadczy o tym, że czujemy się bezpiecznie.
Sama tak chciałabym się poczuć, bo osób na których można polegać, czyli przyjaciół i prawdziwych bezinteresownych relacji jest coraz mniej.
Wszyscy boją się friend-zonu, a może o to chodzi, że najlepiej jest mieć i żonę i przyjaciółkę w jednej osobie.  Nic nie dzieje się bez przyczyny, nie ma róży bez ognia. Miłości nie ma bez namiętności. A związku nie ma bez… chemii ;)
A przecież, ja z chemii to studiuję to międzyludzką.

Martyna S.

niedziela, 4 października 2015

11. Nie, nie poszłabym z kolegą z pracy do łóżka.

Nie, nie poszłabym z kolegą z pracy do łóżka.


Bo tytuł musi zawsze by chwytliwy, a tak na poważnie to ostatnio znalazłam w jednym ze swoich magicznych notatników listę tematów do zrealizowania jako felietony. Uśmiecham się do siebie i poszłam na kawę.
Ostatnio też zauważyłam, że ludzie odnoszą się do siebie nawzajem coraz gorzej, robiąc z siebie nawzajem „popychadła”. A co do tematu, to tak bym odpowiedziała na tak zadane pytanie, bo potem, gdy przyszłoby zażenowanie i wstyd to i tak musiałabym go widzieć, a to byłaby krępująca sytuacja dla obu stron.
Zmieniłam trochę swój styl  na bardziej „mobilny” chociaż nie czerpię już takiej  satysfakcji z klepania w klawiaturę, plik się uszkodzi i zniknie, a rękopis zawsze pozostanie i nawet bez dostępu do sieci można do niego zajrzeć.  Może dlatego przez tyle czasu tu nie pisałam , bo media ograniczają nas to konkretnej ilości słów. Co innego rozmowa, dialog, monolog….
Zamiast ograniczać się w słowach, robię to co kocham, czyli daję się znów ponieść emocjom. Biorę aparat i idę… słucham muzyki  i tańczę… i nie na pokaz, nie dla kogoś, dla siebie.
Nie jest to jednak oznaką narcystyczną lecz otwartości na to co przynosi nam każdy kolejny dzień.
Jako, że od już kilku lat jestem freelanserem to dobrze mi z tym uczuciem, gdy mówię, że idę do pracy, ale nikt nie wie do której. Praca też nie musi nas ograniczać.


A taka dygresja.  Nie,  nie będzie tu żadnych obrazków.
Po to jest nasza wyobraźnia, tak jak i ten mój zeszyt z wierszami które pisałam na konkursy w liceum…
Na rozwój zwoi myślowych polecam przeczytać 2 razy tą samą książkę w dużym ostępie czasowym.


Inka

niedziela, 4 stycznia 2015

10.Czy cos się w nas zmienia wraz z cyferką na liczniku?

Czy cos się w nas zmienia wraz z cyferką na liczniku?

Z Nowym Rokiem nie chodzi mi o postanowienia noworoczne bądź tego typu motywacje. Czy zauważamy w sobie zmiany które zachodzą przez cały rok? Dlaczego nie doceniamy dotychczasowych starań i pragniemy czegoś lepszego, szczęsliwego w kolejnym roku.
Nie wiem jak najtrafniej to ując aczkolwiek dojrzewamy bądź starzejemy się, bo różnie to u każdego z nas wygląda. Na pewno zmiany dobrze wpływają na życie, ale czy na wszystko mamy wpływ?
Niektóre wydarzenia są mimowolne, różne przypadki los nam płata. Warto Cieszyc się  też z tego ”starego Roku”. Z naszych dokonań, sukcesów. Doceniac porażki, zmiany. Tworząc bilans zysków i strat można też stworzyć kolejne nowe postanowienie noworoczne, jeśli ma ono jakikolwiek sens.
Trzeba Mierzyc siły na zamiary, wazne by nasze cele były realne, bo to czy je realizujemy zalezy od nas.


Nowy Rok nadchodzi i tak, bez względu czy „wyrzucimy” te kosmiczne sumy wydane na fajerwerki by na 5 minut cieszyły one oko rozświetlając niebo o północy. Gdy wystroimy się w cekiny i brokat, bo może jest to jedyna okazja do hucznej imprezy czy też większego spożycia to wszystko nie jest ważne.. bo ten rok, ta data to tylko symbol.
To kolejny kalendarz na ścianie.

Być może Sylwester to takie zbiorowe urodziny, bo w końcu każdemu z nas przybywa latek.
Z szampańską zabawą czy  nie życzę Wam zdrowia (jego nigdy w nadmiarze) miłości (ona zawsze na miejscu) ciepła i uśmiechu oraz radości (w sercu i duszy). Oby nam się dobrze wiodło.